Zostałam trochę po lekcjach w piątek i poszłam do kantorka, przy sali sportowej, gdzie zajęłam się pisaniem raportu z osiągnięć naszej piątki szkolnej. Były to dziewczyny, koszykarki, które prowadziłam. Poprawiły się ostatnio i zajęły trzecie miejsce w zawodach wojewódzkich. Pisanie jednak nie szło mi najlepiej i zaczęłam marzyć, o lecie, wakacjach, ciepłych krajach i innych pierdołach zamiast wziąć się do roboty i szybko uciekać gdzieś do pabu na piwo ze znajomymi.
Przez szybę swojego kantorka widziałam 3 chłopców z klasy 5, którzy dosyć długo siedzieli w boksie i o czymś rozmawiali. Wyglądali jakby mieli zamiar sobie zapalić papierosa. Przyglądałam się im dłużej. Tomasz wyjął z plecaka kolorowe czasopisma. Zaczęli je oglądać. Po chwili zdziwiło mnie, że Krzysiek rozpina spodnie i wyjmuje swojego naprężonego już skowronka. Zaczął się onanizować. Chłopcy zareagowali na to przyjaznym uśmiechem. Jego usta stały się bardzo różowe, a ręka bardzo szybko przesuwała się po jego sterczącej pale. Widok ten zaczął mnie rozpalać i poczułam jak delikatnie staję się wilgotna.
Nagle trzeci z chłopców Arkadiusz, kucnął przed Krzyśkiem, wziął w dłoń jego pałę, skierował ją na swoją buzię i po chwili wylała się na nią obfita i bardzo gęsta struga spermy. Arek jeszcze parę razy przesunął dłonią po fiucie Krzyśka, pewnie, chcąc, aby wypłynęła z niego cała zawartość do końca. Pomyślałam sobie, że bardzo szybko spuścił się ten Krzysiek, widocznie był nieźle podjarany tymi gazetkami. Arek wyglądał mi zawsze na takiego niewinnego chłopaka, a tu patrzcie, jego twarz cała opryskana gęstą strugą spermy.
Moje majtki na pewno zaczęły być już mokre od wilgoci, jaka wytworzyła się w pochwie. Krzysiek nadal masował swoją pałę, chociaż przed chwilą się spuścił i powinien był raczej sobie odpocząć. Arek natomiast rozłożył się wygodnie na ławce, rozpiął spodnie i wyją swoją męskość, która także nieźle była już naprężona. Tomasz, który do tej pory przyglądał się temu, tak jak ja, położył się na ławce przed fiutem Arka, objął go swoimi ustami i zaczął obciągać. Cała trójka moich wychowanków nieźle się bawiła, a ja przy okazji tej obserwacji stawałam się coraz bardziej rozbudzona.
Nagle drzwi mojego kantorka otworzyły się i pojawił się w nich, mój kolega, także szkolny profesor, Tadeusz.
– Cześć, a co ty jeszcze nie w domu? — zapytał Zaskoczył mnie mocno, bardzo nie chciałam, aby zobaczył, co dzieje się za moim okienkiem w szatni, a także byłam lekko zaniepokojona tym, czy aby nie poznał mojego rozpalenia na twarzy.
– A co ty tutaj teraz masz jakąś lekcję? — zapytałam, chciałam go zbyć jak najprędzej, ponieważ najwyraźniej jego obecność mi przeszkadzała.
– Nie, ja już spadam do chaty, przyszedłem tylko po klucz i notatki. – Widzisz, ja muszę jeszcze zrobić parę notatek i napisać mały raport, dlatego tu siedzę — odpowiedziałam.
– Ok. Więc ja zmykam — odpowiedział Tadeusz i zamknął za sobą drzwi. Tadeusza pamiętam z obozu harcerskiego, na którym byliśmy wychowawcami, wtedy to pokazywał mi możliwości swojej, jak twierdził wielkiej pały. Uległam, pała była rzeczywiście wielka, ale Tadek nie bardzo miał wiedzę jak zrobić z jej użytku maksimum przyjemności. Pieprzył tak prosto… tylko góra i dół-.
Pamiętam, że sama się nim zajęłam i pojechałam wtedy na koniku, by dać mojej cipce pełną rozkosz. Potem chciałam abyśmy byli przyjaciółmi, żadnego seksu, był fajnym chłopakiem, mogło być coś więcej niż tylko pieprzenie mojej słodkiej dziurki, ale on tego nie chciał.
Teraz ma już jakąś koleżankę, którą raczy swoją pałą. Ja zostałam bez przyjaciela, a moja cipka bez patyka… Trudno. Spojrzałam przez okienko, aby sprawdzić jak się toczą sprawy u moich chłopaków. Zaskoczona byłam drugi raz, tym, jak szybko sprawy przyjęły nowy obrót. Tomasz leżał na ławeczce z rozchylonymi mocno nogami, a w jego kakaowy otworek i wielką gracją wsuwała się pała Arka. Przy okazji po raz pierwszy zwróciłam uwagę, że tyłek Arka jest bardzo zgrabny. Tomasz miał na twarzy tak dużo różnych grymasów i przemijających szybko chwil rozkoszy, które byty zastępowane przez nowe, a do tego jęczał strasznie niemiłosiernie.
Byłam rozpalona coraz bardziej, zaczęłam nawet żałować przez moment, że tak bardzo szybko spławiłam Tadeusza, mogłam przecież spróbować teraz odbić go tej wstrętnej Joli, która została jego koleżanką — jak twierdzi, ale on już chyba poszedł… nic z tego. Rozchyliłam nogi, podciągnęłam wysoko sukienkę i moje palce zaczęły dotykać mojego wilgotnego sromu. Na początku jeden, potem dwa, potem trzy.
Zaczęłam delikatnie pojękiwać i prężyć się z coraz większej rozkoszy. Co jakiś czas moje trzy palce zagłębiały się w pochwie, by potem masować tylko łechtaczkę. Przez okienko zerkałam na to, co robią moi chłopcy. Arek ze swoim zgrabnym tyłeczkiem, który poruszał się bardzo płynnie, zagłębiał swoją pałę w dupę Tomka. Ten natomiast obciągał pałę Krzyśka, z której po chwili znowu wytrysnęła cała zawartość na twarz kolegi. Widocznie bardzo byli zafascynowani tymi wytryskami, pomyślałam sobie.
Wtedy niespodziewanie drzwi otworzył Tadeusz i wszedł do mojego kantorka ze słowami:
– A, wiesz? – Co? — podskoczyłam, ze strachu. Tadeusz spojrzał na mnie siedzącą w rozkroku i pieszczącą swoją szparę i natychmiast się wycofał, zamykając za sobą drzwi.
– Tadek! – Krzyknęłam. Zza drzwi usłyszałam głos:
– Co?
– Wejdź — odpowiedziałam — Nic się nie stało. Tadek wszedł i zapytał
– Co? – No, mówię, nic się nie stało, wejdź.
– A co ty tu robisz? — zapytał Tadek, podszedł do mojego stolika i spojrzał przez okienko. Zastanowił się chwilę i powiedział.
– Pieprzą się tak? Smarkacze?
– Nieźle się zabawiają chłopaczki w szatni szkolnej? Nie? — zapytałam.
– I co im zrobić? — zapytał.
– Zostaw ich. Siadaj na foteliku — powiedziałam do niego, a on usiadł wygodnie, wtedy ja podeszłam i uklęknęłam przed nim.
– Masz ochotę? — zapytałam, rozsuwając jego rozporek i odpinając spodnie. Wyjęłam jego męskość, że slipek i zaczęłam ssać. Tadeusz, rozłożył się na fotelu jeszcze wygodniej i czekał jak jego męskość zacznie stawać się coraz większa i twardsza. Długo czekać nie musiał, bo moje sprawne usta szybko do tego go doprowadziły. Ssałam, połykałam, lizałam jego sterczącą, sporych rozmiarów męskość, na której, na dodatek prężyły się wielkie żyły. Lekko przygryzałam, potem lizałam ją niżej, czasami ssąc jego jaja, to znowu patrzyłam jak przed moim drobnym noskiem sterczy taki wielki fiut. Cipeczka moja była teraz spragniona tej twardości jak nigdy wcześniej, ale ja chciałam na początku nacieszyć swoje usta.
Potem usiadłam delikatnie na jego pale, tak jak na tym obozie harcerskim, zamknęłam oczy i wyobrażałam sobie, że jadę na koniu, wielkim ogierze, który mnie ponosi przez pola i łąki. Tadeusz chwycił mocno moje pośladki i pomagał mi utrzymać się w odpowiednim rytmie, abym nie zleciała z konia. I pieprzył mnie, pieprzył jak nigdy dotąd, to co było na obozie, to tylko taki mały zadatek. Facet się bardzo poprawił. To nie ja go prowadziłam, chociaż na nim siedziałam tylko on mnie ponosił jak spłoszony ogier.
Zaczęłam wyć jak wściekła suka, którą na dodatek pieprzy zgrają psów dobierających się do niej z każdej strony. Tylko ten, który jest najsilniejszy może ją mieć. W Tadeuszu czułam teraz dużo siły, był przepełniony energią, którą wydatkował na to by moje wnętrze czuło jak je wypełnia. Zrobił się z niego niezły jebaka. Zaczęłam mu szeptać coś do ucha, chyba…? Rypaj mnie jeszcze, czy coś w tym rodzaju, potem to czułam już tylko w środku, jak wytryskuje z niego wszystko, co najlepsze.
Zrobiło mi się jakoś cieplej, a na jego twarzy widziałam ten gorący i dziwny grymas rozkoszy. Zsunęłam się jak szalona i moje usta znowu wypełniła jego twardość. Zlizywałam to, co zostało i lepiło się jeszcze na jego pale. Tadek, rozłożył się w fotelu wyczerpany i przypominał zasypiające dziecko. Lizałam jego jaja jak wyszeptał, że pić mu się chce — po tym wszystkim, że go suszy.
– Pić ci się chce? — zapytałam
– Tak, wyczerpałaś mnie, zawsze mnie po tym suszy. Wtedy przyszedł mi do głowy, nowy pomysł. Wymyśliłam, że skropię go złotym deszczem, nic mu wcześniej o tym nie mówiąc.
– Poczekaj mały moment — szepnęłam. Stanęłam na oparciach fotela, w taki sposób, że moja szpara znalazła się przed jego twarzą i zsikałam się na niego. Tak po prostu, nasikałam mu na twarz i jego umięśnioną klatkę piersiową. On tylko szepnął:
– Ty suko. Niezła jesteś. Lizał i gryzł moją łechtaczkę. Aż usłyszeliśmy pukanie I głos Jolki.
– Tadek? Zamarliśmy.
– Wyłaź stamtąd, bo czekam na ciebie już od godziny, mieliśmy jechać do mnie przecież. Tadzio myślał przez chwilę, a potem odpowiedział, że już wychodzi, żeby Jola jeszcze poczekała, bo gdzieś klucze zapodział. Dobrze, że nie weszła do kantorka. Żal mi się jej przez chwilę zrobiło, jakby mi się sumienie odezwało. Przełknęłam ślinę, patrząc, jak Tadek w pośpiechu wciąga i zapina spodnie.
– Co ona sobie pomyśli? — zdenerwował się. Wyszedł, jakby nigdy nic. Popatrzyłam potem w okno, ale chłopców już nie było, zostałam sama… Pieściłam swoją szparkę paluszkami, wkładając sobie po trzy i cztery najgłębiej, jak potrafiłam, wyobrażając sobie jak to on teraz siusia na moje piersi i buzię. Resztę opowiem, kiedy indziej. Dorota


















































Komentarze
Prześlij komentarz