Podglądanie przez zamaskowaną dziurkę
Na temat seksu można rozprawiać bez końca. Człowiek powodowany ciekawością wciąż szuka odpowiedzi na pikantne pytania. W tej rubryce staramy się objaśniać najbardziej interesujące zagadnienia ze świata erotyki.
Umeblowany pokój w centrum był dokładnie taki, jakiego Maria (19) szukała. Duży, jasny, a cena za wynajęcie okazała się niska. Maria nie zastanawiała się długo, gdyż dla studentki liczyła się każda zaoszczędzona złotówka. Dziewczyna nie miała jeszcze pracy, stypendium też nie i dopiero co wyprowadziła się z domu, by w mieście rozpocząć rok akademicki.
Teraz, gdy wszystko było już zaklepane, rzeczy przewiezione, odwiedził ją jej kochaś Leszek. Przyszedł, by „ochrzcić” nowe lokum. Oczywiście nie szampanem, ale numerkiem. Był napalony, a Marii też ciekło z cipki. Ostatni raz widzieli się w jej domu rodzinnym, ale tam dupczyć się nie dało.
Mama świeżo upieczonej studentki była bardzo staroświecka i kazała młodzieńcowi spać w innym pokoju. Na działce w altance też nic nie można było zrobić, bo tu znów dziadek patrolował okolicę i pilnie strzegł cnoty swojej wnusi. — Jakbym ją jeszcze miała… — uśmiechała się w duchu dziewczyna. Pierwszy raz na kutasa wskoczyła w trzeciej klasie ogólniaka. Od tej pory polubiła ten sport…
— Nie musimy być nawet cicho — powiedziała przyszła pani magister do swojego chłopaka, zanim rozłożyli łóżko. — Dziadek, czyli właściciel mieszkania, zdradził mi, że niedosłyszy. Więc możemy się trochę zabawić. Maria zdjęła biustonosz i majtki, przejechała dłonią po piersiach i położyła się na kołdrze. Jej chłopak tylko na to czekał. Hubert (68), dziarski staruszek i właściciel, w międzyczasie był już na swoim stanowisku.
Podglądanie przez zamaskowaną dziurkę
Znajdował się niecałe dwa metry w pokoju obok i poprzez świetnie zamaskowaną dziurkę w ścianie obserwował wszystko wyraźnie, co też właśnie wyrabiało się u jego sublokatorki. Przedstawienie było niesamowite. Wyposzczona studentka całkowicie się oddała swojemu chłopakowi. Zaprezentowała się mu tak jak ją pan bóg stworzył, nie wstydziła się swojej nagości, a wręcz prowokowała chłopaka obscenicznymi pozycjami.
Gdy się pochyliła nad Leszkiem i zaczęła mu robić laskę, stary Hubert miał jak na dłoni jej wydatny tyłek i szczelinkę między wargami sromowymi. Podniecony przyglądał się, jak panienka nakierowała później głowę młodego chujka na wygoloną cipkę i dyrygowała nim, aż pociekły jej soki po udach. Jęki Marii stawały się coraz głośniejsze, a podglądający Hubert coraz szybciej obciągał swojego kutasa. Później, gdy studentka dosiadła Leszka i przesuwała się na nim w górę i w dół aż do orgazmu, obserwator też się spuścił. Kutas sterczał mu jeszcze przez jakiś czas.
Takiego popisu dawno nie widział… Ostatnio chyba jeszcze przed wakacjami, gdy mieszkała u niego poprzednia sublokatorka. „Niby była z niej taka cicha myszka, a jak jej gość wsadził korek w tyłek, to wierciła się, jakby ją na pal nadziewali”, myślał spocony dziadek. Z ust kapnęła mu ślina. Hubert uprawia swój „sport” już od lat. Nie ma przy tym najmniejszych wyrzutów sumienia.
— Podglądacz traktuje świat jak swego rodzaju erotyczne kino, do którego dostęp ma każdy, kto wie, jak zadbać o „nowe filmy” — mówi terapeutka Lucyna Krawiec. Takie podejście do tego niecnego procederu potwierdza także policja.
— Zwłaszcza w miesiącach letnich przeganiamy podglądaczy z okolic plaż dla nudystów i krzaczków w parkach — mówi funkcjonariusz służby prewencji z Kołobrzegu.
Prawdziwy podglądacz
— Gdy któregoś zatrzymamy, są strasznie zdenerwowani. Ale nie dlatego, że się wstydzą za swoje zachowanie. Prawdziwy voyeurzysta (podglądacz, czerpiący doznania seksualne z podpatrywania kochających się osób) potrafi czekać kilka godzin, ba, nawet parę dni na kochanków, których będzie mógł zobaczyć w akcji. Jeśli przeszkodzimy mu krótko przed spełnieniem jego marzeń seksualnych, odbiera to jak prawdziwą katastrofę.
Podglądacze nie cieszą się popularnością wśród plażowiczów oraz osób, powiedzmy, zachowujących się bardziej frywolnie w miejscach publicznych. Niejeden z nich swoją „pasję” przypłacił siniakami pod oczami i wybitymi zębami bądź złamanym nosem. Do tego uważani są za osoby mające problemy seksualne lub po prostu zboczone.
Jednak dla wielu psychologów za często okazywaną odrazą w stosunku do podglądaczy kryje się duża porcja podwójnej moralności. Podczas gdy podglądaczem się pogardza, przypadkowe osoby, które są świadkami stosunku, wcale nie odwracają wzroku i nie odchodzą, ale z wielką przyjemnością same przypatrują się kopulującej parze.
Podglądanie przez przypadek
Edyta (36) z Kalisza: — W zeszłą niedzielę wróciłam dopiero nad ranem do domu. Zrobiła tak najwyraźniej również młoda dziewczyna, która mieszka nade mną. W każdym razie zauważyłam ją, jak stała oparta o ścianę na klatce schodowej, miała zadartą do góry spódnicę, a przy niej klęczał jakiś facet. Gdy dotarło do mnie, że właśnie wylizuje jej cipkę, pomyślałam: „Spadam stąd!”. Jednak coś zatrzymało mnie w miejscu i zaczęłam się im przyglądać.
Kobieta jęczała z podniecenia. Potem jej facet wyjął z rozporka sterczący w pełnej erekcji członek i wszedł w nią na stojąco. Muszę przyznać, że ta scena tak mnie podjarała, że aż mi się mokro zrobiło. Gdy w końcu znalazłam się w łóżku, musiałam zadowolić się ręką. Skłonność do podglądania jest ukryta w każdym z nas. Trzeba tylko zadać sobie pytanie, w którym miejscu kończy się naturalny odruch, a zaczyna seksualna dewiacja. Tu nauka ustala pewną granicę: jeśli ktoś z zasady wybiera podglądanie innych, zamiast samemu zacząć uprawiać seks, powinien poddać się terapii.
Przez dziurkę, 06/2007


















































Komentarze
Prześlij komentarz