Sex orgia w sylwestra

Sex orgia w sylwestra

Na początku grudnia nasi przyjaciele Sławek i Urszula wprowadzili się do swojego wspaniałego domu i zaproponowali, żeby parapetówkę połączyć z sylwestrowym balem. Nasza cała paczka zgodnie stwierdziła, że jest to znakomity pomysł. Duży dom z piękną działką był niewątpliwie idealnym miejscem na organizację tego typu imprezy – opowiada Kamila z Poznania. 


 

 


 

Galeria

-Tak więc zaraz po świętach zaczęły się gorączkowe przygotowania i czas upłynął niepostrzeżenie. Zbliżała się godzina zero. 31 grudnia zjawiliśmy się w domu Sławka i Urszuli z lekkim poślizgiem. Towarzystwo było już w dobrych humorach. Z głośników rozbrzmiewała zmysłowa muzyka, a kolorowe, pulsujące światła tworzyły świetny nastrój. Szybko zorientowałam się, że znam zaledwie połowę zebranych osób. Tak zresztą jest zawsze, kiedy na imprezę przychodzą znajomi znajomych. Ale to mi absolutnie nie przeszkadzało.

Zabawa rozkręcała się, a po kilku wypitych drinkach wszystkich ogarnął luz. Jeszcze do północy, zanim wystrzeliły szampany, towarzystwo trochę się miarkowało, jednak zaraz po złożeniu życzeń puściły ostatnie hamulce. Urszula, jak przystało na gospodynię przyjęcia, przygotowała dla nas coś ekstra. Przy dźwiękach arabskiej muzyki zaczęła się rozbierać. W pierwszej chwili wszyscy byliśmy odrobinę zaskoczeni, ale na aplauz publiczności nie trzeba było długo czekać. Gdy rozpięła biustonosz, rozległy się gromkie brawa. Urszula obnażyła się całkiem profesjonalnie i dała zielone światło dla pozostałych gości płci pięknej, a więc również dla mnie.

Po kilkunastu minutach wszystkie dziewczyny tańczyły już ze swoimi partnerami nagusieńkie, niektóre tylko pozostawiły dla ozdoby jakąś część garderoby, haleczkę zsuniętą na biodrach albo pończoszki. Moje majtki zawisły na żyrandolu.

Jakby przeczuwając, co będzie się działo na sylwestrowym balu. dzień wcześniej podstrzygłam moje futerko i teraz byłam naprawdę z niego dumna. Rozpierała mnie duma, gdy mężczyźni łakomie pożerali je błyszczącymi od żądzy oczami. Tańcząc, nie przerywaliśmy pić szampana, oblewaliśmy nim swoje ciała i.. rozbierałyśmy naszych partnerów. Na temat tego, co działo się później, krąży wiele wersji. Pewne jest jedno – nowy rok przywitaliśmy wielką orgią.


Przypominam sobie, jak przez mgłę, że w przypływie fantazji pieściłam piersi jednej z koleżanek, żeby później rozpaloną oddać w ręce jej męża, który w tym czasie zajmował się pośladkami swojej ślubnej. Byłam zdumiona własną rozwiązłością. Zmysłowa atmosfera panująca w całym domu udzielała mi się i, prawdę mówiąc, nie mogłam jej nie ulec. Z minuty na minutę stawałam się coraz bardziej bezbronna.

Sylwestrowe wyzwania

Namiętne pojękiwania, szepty, krzyki i grymasy rozkoszy widziane na twarzach niektórych koleżanek podgrzewały mi krew. Na szczęście mój narzeczony w samą porę podjął wyzwanie, rozchylił mi uda i zaczął całować moją wiewióreczkę. Futerko zrobiło się mokre. Oparta o stół czułam, jak nogi robią się miękkie w kolanach, a „tam na dole” nasilało się mrowienie. Narzeczony położył mnie na stole, pocałował w usta, musnął szyję rozpalonymi wargami i z ogromnym impetem wszedł we mnie, aż krzyknęłam z wrażenia.

Gospodyni leżąca na dywanie pod swoim partnerem uśmiechnęła się do mnie i puściła oko. Mogłam się nie krępować, wszyscy wokół robili to samo – kochali się. Opuściłam powieki, zapomniałam o całej reszcie i skupiłam się na miarowych pchnięciach mojego mężczyzny. Jedno głębokie i silne poprzedzały trzy płytkie i delikatne. Narzeczony trzymał mnie mocno za biodra, a ja oplatałam go nogami. Weszliśmy w obłędny trans. Rok 2000 zaczął się dla mnie serią kosmicznych orgazmów.

 



















































 

Komentarze